I po burzy

No i po deszczach. Przynajmniej tutaj, na Podlasiu. Podtopiło nas nieznacznie (aczkolwiek nieprzyjemnie), ale za to jest inna wada- ciągła, nieskończona nuuuda. I brak możliwości porządnego wymęczenia fizycznego się i psa, co spowodowało, że Szczurza równowaga (prawie stanie na belce o średnicy 10cm! i na huśtawce, takiej na sznurkach) i zainteresowanie zabawką (szarpanie przy ulicy, po której idą ludzie i/lub psy!) się polepszyły. Za to nie popracowaliśmy zbytnio nad slalomem i strefkami, no ale czasem trzeba dorównać innym i nie robić za dużo w domu :D chociaż strefy są na poziomie bardzo przyzwoitym- wysyłanie do przodu bez pomagania ciałem, które to właśnie próbujemy wyeliminować przy biegnięciu i staniu z przodu ( i kolejna myśl do zanotowania- uczyć agi bez pomagania ciałem!). Slalom przemilczymy, bo wysyłanie też leży i kwiczy, chociaż zaczęłam już przechodzić na drugą stronę wejścia (chyba rozumiecie gdzie? :D ), ale po wyniesieniu za ogrodzenie zero frajdy z tego, co robi- bo przecież on woli pobiegać... ale jak tak się na niego wkurzyłam, to chociaż po kliku biegł za zabawką i ją przynosił :D Samozaparcie drogą do sukcesu!
W ogóle to miałam pisać o czymś innym ;)
Jak tak sobie ta woda opadła, i ziemia w końcu wyschła można było pojeździć na rowerku! U nas wygląda to tak, że ja jadę sama sobie, a szczur sam sobie biegnie bez smyczy. Ma z tego straszliwą frajdę, odbiega sobie gdzie chce, szaleje, wariuje, gania, kopie- ale zaraz wraca! Nie tyka ludzi, odwołuje się od psów! anioł a nie pies :D na normalnym spacerze nie robi takich rzeczy, ba, po rowerze wraca choć trochę zmęczony i baaaardzo zadowolony, z uśmiechem od ucha do ucha ;) a kto Szczura zna ten wie, że on się rzadko "śmieje"!
Ale znowu zboczyłam z tematu ;)
Generalnie miałam napisać jacy ci psiarze u mnie są... kulturalni! Wszystkie psy agresywne, nieposłuszne są w pełni kontrolowane przez swoich właścicieli. Nie wkurzają się, jak nagle podleci szczur podbiegacz (bo to my jesteśmy tutaj ci źli ;) ) i zaatakuje pimpusia na smyczy. Ja oczywiście zawsze ładnie przepraszam i unikam jak mogę takich sytuacji, ale ludzie są strasznie wyrozumiali. Raz tylko jakiś facet miał problem z tym, że Gram biegnie na rowerze (sama się przywiąż do roweru i go ciągnij a nie psa zmuszasz!), ale parę razy widział jak z nim ćwiczę i przestał się czepiać, na szczęście dla niego :D

Największym zaskoczeniem tego tygodnia jest.... wystawa w Łomży! mojej małej ciemnogrodzkiej dziurze! Co prawda jest to krajówka Owczarków Niemieckich, no ale to już duży krok! Tak trzymać! Szkoda, że to nie zwykła krajówka, może pokusiłabym się o wystawienie znajomego wyżełka weimarskiego ;)

I kolejny news- Gram ma kolejne pokolenie półrodzeństwa ;) rodzice to DUSZA Obornicki Nornik i CROCKY du Balmelock. Dwie suczki i trzy pieski. Na razie wyglądają jak duże chomiki :D


A dla wytrwałych całe jedno zdjęcie :D
biedny, mały, zmęczony piesek

Photobucket

3 Response to "I po burzy"

  1. Kinga i Benek Says:

    Przez Ciebie naszlo mnie na bieganie z Benkiem przy rowerze :P

  2. Ja - Marta... Says:

    Łomża rozwija się i rozijać będzie!!!
    A z ta kultura nie przesadzaj!

  3. kaskaa Says:

    To u nas sprawa z rowerem jest taka sama:)
    Ale za to z psiarzami całkiem inna... Mam z "tym" straszny problem.

Prześlij komentarz